Alicja Wolyniec - Klub Literacki "Erato"

Staś leniuszek

                               

Staś leniuszek, co się zowie, taką myśl miał ciągle w głowie

I rozmyślał. „Co tu robić, by właściwie nic nie robić?

Mama mówi, idź do szkoły, a on, że go głowa boli.

Tata mówi idź po mleko, a on, że to za daleko.

 

Więc rodzice się martwili. W głowę ciągle zachodzili

I myśleli w każdej wiośnie. —Kim zostanie gdy dorośnie.

Aż Staś wpadł na pomysł taki. Będę straszyć w polu ptaki.

Taki strach nie robi nic. Tak to chyba można żyć ?

Ubrał spodnie poszarpane i bolerko połatane.

 

Czapkę starą wdział na głowę. Rzekł ,do pracy iść już mogę".

Stanął pośród łanów zbóż i chciał zasnąć— chyba już..

Aż tu ptaki się zleciały. Zjeść na pewno obiad chciały.

Więc Staś biega w pode czoła. Uciekajcie, głośno wola!

Staś się poci, Staś się męczy A tych ptaków coraz więcej.

 

Denerwuje się i miota. To zbyt ciężka jest robota.

Ja zostanę marynarzem, to jest szczytem moich marzeń.

Będę kraje obce zwiedzał. Pod gwiazdami w nocy siedział.

 

Z delfinami przejdę chrzest, to robota dla trafie jest.

Staś zaczyna swą przygodę. B on daje szczotkę, wodę.

Bo to rzecz jest oczywista, pokład trzeba myć do czysta.

- Krzyczy!. Stawiać trzeba reje, szybko, szybko! Co się dzieje?

Staś tę pracę chce porzucić do mamy szybko wrócić.

Mama do snu go utuli, da buziaka i przytuli.

 

Rano cieple mleczko da, ho najlepiej Stasia zna.

A, on nie chce już „pracować", zbijać bąki, leniuchować.

Będzie pilnie uczyć się, bo już teraz dobrze wie,

Ze leniuszkom źle na świecie.

 

A Wy dzieci, czy też wiecie?